RedBull Street Style 2010 RPA

RedBull Street Style 2010 RPA

futbol

RPA – Tegoroczna stolica mistrzostw świata w piłce nożnej oraz stolica freestylu w końcowych dniach kwietnia. Mowa oczywiście o światowych finałach Red Bull Street Style, które odbyły się w Kapsztadzie. Miałem szczęście znaleść się wśród ludzi będących.

Zostałem zaproszony jako sędzia na 2 dni kwalifikacji. Miałem zaszczyt siedzieć przy jednym stoliku z takimi ludźmi jak Murilo, Bratte, Mark Tiernan. Naszym zadaniem było wyłonienie najlepszej szesnastki zawodników na wielki finał, w którym sędziowali takie sławy jak Edgar Dawids oraz George Weah(Szkoda tylko, że nie mają zielonego pojęcia o freestyle). Przyjechało kilkudziesięciu reprezentantów krajów ze wszystkich kontynentów wraz ze swoimi menagerami wysłanymi przez Red Bulla. Już pierwsze chwile od opuszczenia samolotu w Kapsztadzie dały do zrozumienia, że będzie to niepowtarzalne przeżycie. Nasz hotel był położony na plaży oceanu atlantyckiego. Jeśli ktoś miał szczęście to mógł z balkonu podziwiać widoki oceanu i pięknych gór stołowych(ja niestety takiego szczęścia nie miałem).

Zaraz po przyjeździe do hotelu odbywało się spotkanie powitalne, w którym później został poruszony temat zasad oceniania. Wielkie kontrowersje oczywiście wywołał temat „Czy można używać rąk?” Który przerodził się w „battla” S3 vs Red Bull. Ostatecznie wojnę zwyciężył Red Bull, który zarządził ostatecznie zasadę „No hands”. Kolejne godziny były dokładnie zorganizowane (obiady, wyjazdy, wyjazdy, spotkania, obiaty itp., itp.). Ciężko było znaleźć dla siebie chwile.

Start zawodów odbył się 2 dni po przyjeździe wszystkich zawodników. W ciągu tych dwóch dni przeżyłem dużo pozytywnych doświadczeń z małą nutką negatywnych. Podczas podroży autobusem miałem okazje zobaczyć wiele dzielnic biedy, w których domy można było porównać do bud dla psów. Ale to, co najbardziej zostało w pamięci to piękne widoki na góry stołowe, palmy i naturę.
Po dwóch beztroskich dniach nadszedł czas na pierwszy dzień kwalifikacji. Miejsce zawodów było położone przy Zamku Dobrej Nadziei na tle, którego można było zobaczyć piękne góry. Zawodników podzielono na 8 grup. Każdemu sędziemu przydzielono osobna grupę. Sędziowaliśmy po trzech. Ustaliliśmy, że nie będziemy sędziować walk w grupie gdzie znajduje się zawodnik z kraju, z którego pochodzi sędzia. Red Bull wprowadził prawo do protestowania w wypadkach, gdy zawodnik poczuje się pokrzywdzony przez wybór sędziego. Już po pierwszej walce można było zobaczyć jak z tego prawa korzysta FX, który nie rozumiał, dlaczego przegrał walke, w której był dużo gorszy.

Dzień był długi. Sędziowaliśmy kilkaset walk, ale jedna utkwi mi na stałe w pamięci: Andrew Henderson vs Tokura. To było niesamowite przeżycie, ponieważ Andrew dokonał czegoś, co przewyższało oczekiwania wszystkich tam obecnych. Po tej walce, kogo by nie zapytano o faworyta tej imprezy, każdy bez wahania wskazywał palcem na Andrew. Luki wygrał wszystkie walki rundy eliminacyjnej pierwszego dnia. Dzień się skończył. Po powrocie do hotelu odbyło się kolejne spotkanie podsumowujące ten dzień. Nie zabrakło pretensji do sędziów przez „pokrzywdzonych” zawodników, których większość z nich w mojej opinii po prostu nie umie przegrywać.

Drugi dzień kwalifikacji był z pozoru łatwy do sędziowania i liczniejszy w kibiców, którzy dzień wcześniej nie mieli dostępu. W pierwszych rundach sędziowanie przebiegało płynnie i dobrze, nikt nie czuł się pokrzywdzony przez nasze wybory. Wass, który był w grupie 4-przez nas nazywaną grupa śmierci(Kamalio, Brize, Nedzad, Wass i kilku gości)uważał,że Petike sędziował
przeciw niemu w pierwszym dniu wiec złożył skargę do Red Bulla w celu zmiany sędziego podczas walk rundy czwartej. Los tak chciał,że ja zastąpiłem „Piotrka Kowacza”. Byłem sędzią, którego celem było wskazania, kto jest bardziej kreatywny. Przedostatnia walka, w której mierzył się Wass i zawodnik z Kuwejtu (nie jestem pewny czy z tego kraju)wywołała największe emocje.
Wass był faworytem tej walki od początku. Prawdopodobnie to zwycięstwo dałoby mu dostęp do finałów. Stało się jednak inaczej. Miał dużo „dropów”. Niemal każda próba jego „specjalnego” tricku zakończyła się niepowodzeniem. Jego przeciwnik wypadł wiele razy lepiej. Podczas ogłaszania werdyktu sędzia od kontroli wybrał Kuwejt, styl -Wass. No i kreatywność… Wybrałem Kuwejt, ponieważ w mojej opinii ocenianie trików, które były niewykonane było nie na miejscu. Po ogłoszeniu werdyktu wywołała się prawdziwa burza. Pretensje dyrektora Red Bulla i samego Wassa, który się rozpłakał zarzucając mi kilka niemiłych rzeczy. Nie ukrywam, że się tym przejąłem, bo w moich rekach leżał los ludzi, dla których te zawody były piekielnie ważne. Co do mojej decyzji to zdania nie zmieniłem i nie zmienię ale boli mnie to, że moje wybory pogrążyły tyle osób. Drugi i ostatni dzień kwalifikacji dobiegł końca. Wybraliśmy najlepszą 16 na finały.
Przepustkę do wielkiego finału dostali:

Azun, Pale, Fx, Nam the Man, Andrew Henderson, Avalos(Salvador) Sean, Faruk(Austria), Daniel Roserboom, Luki, Rocky(Kolumbia), Nadir(Szwajcaria), Kamalio, Arthur Mansila, Giovani(Meksyk),Brizze. Myślę,że wybraliśmy odpowiednich ludzi. Wielkim zaskoczeniem był dla mnie Rocky z Kulumbii, który miał niesamowity poziom i kontrole. Dowiedziałem się również,że nie ma on rodziny i żyje na ulicy. Jedynš rzeczą, jaka go trzyma przy życiu to freestyle.

Nadszedł ostatni dzień, czyli dzień wielkiego finału. Miał on się odbyć wieczorem. Miałem wreszcie trochę czasu na freestyle. Nie zapomnę do końca życia chwili, gdy grałem razem z Kamalio, Soufiane, Avalosem…

Przed przyjazdem do Afryki miał wrażenie,że Kamalio jest typem człowieka, który uważa się za kogoś wyższego. Okazało się,że bardziej już się nie mogłem pomylić. Kamalio jest człowiekiem, który ma szacunek do każdego niezależnie od poziomu freestyle, jaki prezentuje. Powoli nadchodziła godzina wielkiego finału. Wiatr był strasznie silny i rozważano przełożenie zawodów na następny dzień. Ostatecznie podjęto decyzje, że zawody się odbędą. Grupa fachowców podjęła prace nad umocnieniem sceny bo czasem można było odnieść wrażenie, że konstrukcja runie pod wpływem silnego wiatru. Dojechaliśmy na miejsce i sytuacja wyglądała nieciekawie. Niektóre podmuchy wiatru sprawiały, że ciężko było utrzymać się na nogach. Podszedłem do miejsca gdzie pierwsza 16 miała swoje miejsce na rozgrzewkę i koncentracje. Po twarzach większości osób można było stwierdzić,że traktują to szalenie poważnie. Niektórzy siedzieli wyciszeni pochłonięci modlitwą, inni robili groźne miny okazując swoje bojowe nastawienie. Nigdy nie widziałem takiego zjawiska na zawodach, freestyle footbolowych. Ochroniarze zaczęli wpuszczać ludzi na scenę, wszyscy zaczęliśmy zajmować miejsca. Po kilka minutach cało miejsce pękało w szwach i ciężko było złapać oddech. Impreza się rozpoczęła od wyłączenia wszystkich świateł. Jedno światło było skierowane na starszego mężczyznę w dredach, który wygłosił „mistyczną” mowę rozpoczynając zawody. Po chwili na scenę wtargnęła grupa ludzi, która ukrywała się pod dziwnymi parasolami (Wszystko było przy zgaszonych światłach)Nagle włączyły się światła i okazało się, że jest to zespół muzyczny grający, jakiś „afrykanski funk i disco”. Początek był pozytywny i każdy na sali był niesamowicie nakręcony na ciąg dalszy imprezy. Nadszedł czas na przedstawienie jury w składzie Chris Njokwana(freestyler z RPA), który oceniał kreatywność, George Weah (Ogłoszony najlepszym piłkarzem Afryki)- kontrola oraz Edgar Dawids, który był sędzią od stylu.

Nadszedł czas na pierwsze walki. Werdykty sędziów były sprawiedliwe i wszystko przebiegało pozytywnie do czasu. Nadeszła pora na ostatnią walkę pierwszej rundy, w której mierzyli się Andrew Henderson oraz Daniel Roserboom. Andrew jak juz wspominałem był faworytem tych zawodów. Daniel był teoretycznie najsłabszy z całej 16. Cudem dostał on dostęp do wielkiego
finału. Podczas walki nie było niespodzianki, Andrew totalnie zniszczył system, publika szalała i swym poziomem przewyższył Daniela o milion kilometrów. Ku zdziwieniu wszystkich walka zakończyła się wynikiem 2-1 dla Daniela. 2 głosy dla holendra padły z rąk piłkarzy. Na trybunach rozbrzmiewały okrzyki krytyki i gwizdy. Nawet sam Daniel był zdziwiony wyrażając to swoimi gestami. Była to największa gafa w historii freestylu. Łukasz wygrał pierwszą rundę z Arturem z Brazylii, któremu przeszkadzał wiatr w robieniu stylu air. Luki bez problemu odniósł zwycięstwo niszcząc Artura swoim upperem. Niespodzianką była przegrana Seana z Austriakiem Farukiem, który w mojej opinii nie zasłużył na wygraną. Po walce słyszałem komentarze, że Sean płakał. Naprawdę szkoda mi gościa bo jest naprawdę dobrym człowiekiem. Wiadome było, że przyjechał on z wielką presją, każdy wskazywał na niego palcem mówiąc z podziwem, że jest to mistrz świata. Nie miał on łatwej misji, bo musiał również uporać się z ciężarem na psychice. Luki przegrał z Rockym, który obok Kamalio był ulubieńcem publiczności. W moich oczach werdykt tej walki był sprawiedliwy.

Skład półfinałowy to Rocky, Kamalio, Azun i Faruk. Azun pokonał Rockiego, a Kamalio odniósł zwycięstwo z Karukiem Nikt nie spodziewał się, że Azun dojdzie do finału. Pamiętamy, że w Pyrzycach zajął ostatnie szesnaste miejsce. Walka była emocjonująca i wyrównana. Kilkanaście sekund przed końcem Azun pożegnał się z publiczności PATWem oddając piłkę Afrykańczykowi, który bezskutecznie chciał powtórzyć wyczyn Azuna. Po walce ciężko było wskazać zwycięzcę, ostatecznie Edgar Dawids uniósł rękę Norwega. Azun przez długi czas nie dowierzał, co się stało. Nie zapomnę jak na after party wszyscy się bawili na parkiecie, a Azun zamulony siedział przy piwie z miną jakby zdradziła go żona. Podsumowując był to najlepszy wyjazd mojego życia. Szkoda,że jury popełniło tak wielkie błędy, ale cieszy mnie fakt,że Red Bull chce się uczyć i wyciągać wnioski z błędów. Z tego, co słyszałem to kraje kandydujące na kolejny światowy finał to USA(Nowy Jork) oraz Japonia(Tokio). Ale wiemy, jakie jest życie i wszystko może ulec zmianie o 360 stopni…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o